5 najczęstszych mitów o kredytach frankowych

Kredyty we frankach to temat, o którym słyszał chyba każdy. Jedni mają je na własnej skórze, inni tylko kojarzą z nagłówków gazet i opowieści znajomych. Przez lata narosło wokół nich mnóstwo nieporozumień i półprawd, które sprawiają, że część frankowiczów rezygnuje z walki w sądzie, zanim jeszcze sprawdzi swoje możliwości.

Mit 1: „Na pewno przegram z bankiem”

To absolutny numer jeden. Wielu frankowiczów boi się, że sąd i tak stanie po stronie banku, bo to „silniejszy gracz”. Fakty są jednak zupełnie inne.

W 2024 roku wiele spraw frankowych zakończyło się korzystnie dla kredytobiorców. W 2025 r. ten trend jest jeszcze mocniejszy, bo linia orzecznicza została ugruntowana zarówno przez polskie sądy, jak i przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

Najczęściej sądy stwierdzają:

  • nieważność całej umowy kredytowej,
  • albo „odfrankowienie” umowy, czyli usunięcie klauzul przeliczeniowych i pozostawienie kredytu w złotówkach, oprocentowanego według stawki LIBOR/WIBOR.

W obu przypadkach kredytobiorca zyskuje ogromnie: rata spada, a często bank musi zwrócić klientowi nadpłacone kwoty.

Dlaczego banki przegrywają? Bo w umowach znajdowały się klauzule niedozwolone, które dawały im prawo do jednostronnego ustalania kursu franka. To było sprzeczne z prawem i rażąco nieuczciwe wobec klientów.

Krótko mówiąc: dziś to frankowicze są w uprzywilejowanej pozycji w sądzie, nie banki.

Mit 2: „Proces będzie trwał kilkanaście lat”

To przekonanie bierze się jeszcze z początków fali pozwów. Rzeczywiście, 7–8 lat temu pierwsze sprawy były długie, bo sądy dopiero „uczyły się” tematu. Banki zasypywały je pismami, wnioskami o biegłych i próbowały opóźniać postępowania.

Dziś sytuacja wygląda inaczej:

  • sądy mają już ogromne doświadczenie,
  • sędziowie wiedzą, które argumenty banków są bezzasadne,
  • zapadają szybkie wyroki, często już na pierwszej rozprawie,
  • w wielu miastach pojawiły się nawet wyspecjalizowane wydziały frankowe.

Co więcej, wielu frankowiczów uzyskuje tzw. zabezpieczenie roszczenia – sąd zawiesza obowiązek spłacania rat już na początku procesu. To ogromna ulga, bo kredytobiorca nie musi płacić rat w czasie trwania sporu.

Mit 3: „Bank zabierze mi mieszkanie”

Ten mit brzmi groźnie i przez lata był najskuteczniejszym straszakiem. Kredytobiorcy obawiali się, że jeśli unieważnią umowę, to bank każe im oddać mieszkanie.

Tymczasem unieważnienie umowy oznacza powrót stron do sytuacji sprzed podpisania kredytu. W praktyce wygląda to tak:

  • kredytobiorca oddaje bankowi tylko to, co rzeczywiście od niego pożyczył (kapitał),
  • bank oddaje kredytobiorcy wszystkie nadpłacone raty, odsetki, prowizje,
  • mieszkanie pozostaje własnością kredytobiorcy.

Nie ma więc ryzyka, że nagle zostaniesz bez dachu nad głową. Wręcz przeciwnie – w wielu przypadkach frankowicz zostaje z mieszkaniem i bez kredytu.

Warto też podkreślić, że bank nie ma żadnej „specjalnej furtki”, żeby przejąć nieruchomość tylko dlatego, że klient poszedł do sądu.

Mit 4: „Nie mam wszystkich dokumentów, więc nie mam szans”

To obawa praktyczna. Wielu frankowiczów podpisywało umowę kilkanaście lat temu, przeprowadzali się, zmieniali banki, a część dokumentów po prostu zaginęła.

Na szczęście to nie przekreśla możliwości złożenia pozwu. Banki mają obowiązek przechowywać dokumentację i na wniosek kredytobiorcy muszą wydać odpisy umów, aneksów czy regulaminów.

Profesjonalna kancelaria wie, jak wystąpić o takie dokumenty i potrafi je skutecznie zdobyć. Klient nie musi więc samodzielnie prowadzić „śledztwa” we własnych papierach.

Mit 5: „Już jest za późno, żeby walczyć”

To mit, który banki chętnie podsycają, bo działa na ich korzyść. Wiele osób myśli: „Skoro spłacam kredyt od kilkunastu lat, to pewnie już po ptakach”. Nic bardziej mylnego.

Frankowicze wciąż wygrywają sprawy. Co więcej – dziś jest im łatwiej niż kiedykolwiek wcześniej, bo:

  • orzecznictwo TSUE i SN jest jednoznacznie korzystne,
  • sądy działają szybciej,
  • banki mają coraz mniej argumentów,
  • coraz więcej kredytobiorców otrzymuje zabezpieczenie w postaci zawieszenia spłaty rat.

Nie ma też żadnego „końca terminu” na pozew. Nawet jeśli kredyt został już w większości spłacony, można dochodzić swoich roszczeń. W wielu przypadkach frankowicze odzyskują ogromne sumy z już zapłaconych rat.

Masz kredyt we frankach i zastanawiasz się, czy coś da się jeszcze zrobić? Skontaktuj się z nami. Przejrzymy Twoją umowę, sprawdzimy, jakie masz możliwości i podpowiemy najlepsze rozwiązanie. Każdy przypadek jest inny – my pomożemy znaleźć drogę właśnie dla Ciebie.

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Skontaktuj się z nami