Po tysiącach pozwów, głośnych wyrokach TSUE i Sądu Najwyższego oraz ofensywie „ugodowej” banków wielu kredytobiorców ma poczucie, że wszystko, co najważniejsze, już się wydarzyło. Pojawia się naturalne pytanie:
„Czy po tylu wyrokach nadal opłaca się iść do sądu z kredytem frankowym, czy może lepiej wziąć ugodę i zapomnieć?”
Odpowiedź, patrząc na aktualną praktykę:
tak – wciąż w zdecydowanej większości przypadków proces sądowy jest dla frankowicza finansowo korzystniejszy niż ugoda z bankiem.
Co dały wyroki TSUE i Sądu Najwyższego?
Seria wyroków TSUE i uchwał Sądu Najwyższego poustawiała kilka kluczowych zasad, na których dziś opierają się sprawy frankowe:
- Brak wynagrodzenia za korzystanie z kapitału dla banku – po stwierdzeniu nieważności umowy z klauzulami abuzywnymi bank co do zasady nie może domagać się żadnych „dodatkowych” kwot poza zwrotem wypłaconego kapitału.
- Możliwość zabezpieczenia roszczeń – sąd może zawiesić obowiązek płacenia rat na czas procesu, jeśli dalsza spłata kredytu w spornej umowie zagraża sytuacji finansowej kredytobiorcy.
- Jasne skutki nieważności umowy – nieważna umowa przestaje wiązać, a strony rozliczają się na prostych zasadach:
- kredytobiorca oddaje bankowi kapitał,
- bank oddaje kredytobiorcy wszystkie spełnione świadczenia (raty, prowizje, składki itp.).
Wszystko to składa się na stabilną, prokonsumencką linię orzeczniczą, a nie na pojedyncze „szczęśliwe trafy” dla kilku osób.
Co dały wyroki TSUE i Sądu Najwyższego?
Seria wyroków TSUE i uchwał Sądu Najwyższego poustawiała kilka kluczowych zasad, na których dziś opierają się sprawy frankowe:
- Brak wynagrodzenia za korzystanie z kapitału dla banku – po stwierdzeniu nieważności umowy z klauzulami abuzywnymi bank co do zasady nie może domagać się żadnych „dodatkowych” kwot poza zwrotem wypłaconego kapitału.
- Możliwość zabezpieczenia roszczeń – sąd może zawiesić obowiązek płacenia rat na czas procesu, jeśli dalsza spłata kredytu w spornej umowie zagraża sytuacji finansowej kredytobiorcy.
- Jasne skutki nieważności umowy – nieważna umowa przestaje wiązać, a strony rozliczają się na prostych zasadach:
- kredytobiorca oddaje bankowi kapitał,
- bank oddaje kredytobiorcy wszystkie spełnione świadczenia (raty, prowizje, składki itp.).
Wszystko to składa się na stabilną, prokonsumencką linię orzeczniczą, a nie na pojedyncze „szczęśliwe trafy” dla kilku osób.
Statystyki wygranych: nadal miażdżąca przewaga frankowiczów
Sądy powszechne wypracowały schemat działania w sprawach frankowych. Widać to w suchych liczbach:
- zdecydowana większość wyroków jest korzystna dla kredytobiorców,
- wśród wyroków prawomocnych dominuje stwierdzenie nieważności umowy kredytu frankowego,
- procent spraw przegrywanych przez kredytobiorców jest marginalny i zwykle związany z wyjątkowo specyficznym stanem faktycznym albo wadliwie przygotowaną sprawą.
W praktyce oznacza to, że dobrze poprowadzony proces nie jest dziś „hazardem”, ale działaniem opartym na utrwalonej linii orzeczniczej.
Jak długo trwa sprawa frankowa?
Czas trwania procesu zależy od sądu, obłożenia wydziału, taktyki banku i konkretnej sprawy, ale można przyjąć orientacyjnie, że:
- postępowanie w I instancji to zwykle ok. 1–2 lata,
- II instancja – dodatkowo około 1–1,5 roku.
Coraz częściej zdarzają się wyroki po jednej, maksymalnie kilku rozprawach. Sędziowie znają już mechanikę tych umów i nie muszą „odkrywać koła na nowo”. Dodatkowo spada liczba nowych pozwów, a rośnie liczba spraw kończonych – co wprost przekłada się na skracanie kolejek.
Co realnie zyskuje frankowicz po wygranej sprawie?
Najczęstszy scenariusz przy wygranej to unieważnienie umowy kredytu frankowego. Co to znaczy po ludzku?
- Kredyt „znika” z obrotu prawnego
- umowa jest traktowana tak, jakby nigdy nie została zawarta,
- bank traci podstawę do naliczania dalszych rat,
- hipoteka co do zasady podlega wykreśleniu.
- Rozliczenie z bankiem
- bank musi oddać wszystkie pobrane świadczenia (raty, prowizje, ubezpieczenia),
- kredytobiorca oddaje bankowi sam kapitał, który faktycznie dostał na konto.
- Odsetki za opóźnienie
- sądy coraz częściej zasądzają odsetki ustawowe za opóźnienie, liczone od momentu wezwania banku do zapłaty lub doręczenia pozwu,
- przy obecnym poziomie odsetek są to często dziesiątki tysięcy złotych dodatkowej korzyści.
Dla wielu klientów kończy się to efektem w rodzaju:
- brak kredytu,
- zwrot nadpłaconych rat,
- istotne zmniejszenie lub całkowite usunięcie obciążenia hipotecznego.
Ugoda z bankiem – droga na skróty?
Banki intensywnie promują ugody frankowe. Najczęściej opierają się one na:
- przeliczeniu kredytu na złotowy,
- zastosowaniu stopy WIBOR / WIRON zamiast CHF,
- rozliczeniu części dotychczasowych nadpłat.
Plusy ugody:
- szybkość – temat zamykasz dużo szybciej niż w sądzie,
- przewidywalność – podpisujesz konkretny aneks i wiesz, ile będziesz płacić.
Minusy, o których bank już nie mówi tak chętnie:
- najczęściej rezygnujesz z największych możliwych korzyści (unieważnienia umowy i pełnego rozliczenia),
- w wielu przypadkach po ugodzie nadal zostajesz z wysokim saldem kredytu i ryzykiem stopy procentowej,
- bank „oddaje” tylko tyle, ile musi, żeby statystycznie opłacało mu się zatrzymać klientów przy ugodach zamiast przegrywać kolejne procesy.
Dlatego poważne kancelarie nie doradzają podpisywania ugody „w ciemno”. Standardem jest najpierw wyliczenie wariantu sądowego (unieważnienie) i dopiero zestawienie go z ofertą banku.
Kiedy pójście do sądu najbardziej się opłaca?
Pozew przeciwko bankowi nadal jest z reguły najbardziej racjonalnym wyborem, gdy:
- kredyt był zaciągnięty na wysoką kwotę i na wiele lat,
- Twoje aktualne saldo jest wciąż duże,
- przez lata regularnie płaciłeś raty – czyli w praktyce masz znaczną nadpłatę do odzyskania,
- propozycja ugody wygląda atrakcyjnie tylko w reklamie banku, a w liczbach oznacza niewielką różnicę w racie i daleki koniec zadłużenia,
- chcesz definitywnie zamknąć temat kredytu frankowego, a nie „łatany” aneksem, który dalej żyje swoim życiem.
Jeżeli masz kredyt we frankach i zastanawiasz się, czy w Twojej sytuacji bardziej opłacalny będzie pozew, czy ugoda z bankiem, nie zgaduj na podstawie ogólnych artykułów.
Przyjdź z umową, historią spłat i korespondencją z bankiem – podczas pierwszej konsultacji przeanalizujemy Twoją sprawę, porównamy wariant sądowy z proponowaną ugodą i pokażemy konkretne liczby, zamiast pustych obietnic.



